‒ Nasze życie z kosmosu?
‒ Przy szpitalu jest pyszna lodziarnia…
‒ W Rabce…
‒ W Krynicy, złociutki, przy pijalni,
gdzie jesteś kierownikiem źródełka.
‒ Jasne i proste, jak stół billsta z Ikei.
‒ Ciemne i wzniosłe,
jak marzenia erotyczne pani seksuolog,
która mieszka z ojcem
na robotniczym blokowisku.
‒ O chwile, szczęśliwe jak ta,
kiedy biegnie się w deszczu do parkingu,
ściskając pod pachą przemoczone EKG…
‒ Ahoj, tenisowa rakieto
w kącie pod gazetami!
‒ Niestety, nie zagramy,
w morskiej pianie za pacjentem,
który utonął wcześnie rano.
‒ Ten kształt, ta twarz, tętno w nadgarstku –
dane czy udzielone?
‒ Oświeci nas latem,
kiedy dni są długie…
‒ Co zatem Bóg rozłączył,
tego człowiek niechaj nie złącza.
‒ Bo przywiązanie do materii
wzbudza namiętność przeciwną naturze?
‒ Bo karierowo zaczynamy „H”
w „H.C.W.D.” na balkonie królowej…
‒ I Saba leżała na sali w jednym łóżku
a Salomon w drugim,
i wkrótce odeszła.
‒ Lodziarnia zamknięta na cztery spusty
i tylko para staruszków kołysze się na ławce
jak listopadowy liść.
‒ Zgubiony rowerek?
‒ Znaleziony gwóźdź!