« Inne historie
 
Retro

Najstarsi skini dobiegają pięćdziesiątki
i pchają w wózkach kwadratowe wnuki…
Mówisz, że kiedy popłynął ten most,

kładka właściwie, przęsełko? 
A cynamonowy Lidl za działkami
oszabrował się  przed powodzią, czy po?

Niedługo życie będzie takie,
jakim je pamiętamy: bilet na autobus
za tysiąc trzysta i przystanek, który tylko

„jakby” jest. Menażki, bloczki do stołówki,
składnica harcerska… I pośród godzin
spalonych słońcem kary

to nasze wymarzone Kilimandżaro.
Była Jedynka albo Dwójka,
„Chałupy Welcome To,”

albo „Nie płacz Ewka.” Nad zakolem kanału
w wojskowym namiocie mieszkali
gitowcy z gitarą i rżała wieczorami harmoszka.

W niedziele sąsiad demonstrował najbliższym
własnoręcznie sklejane akwarium
z gupikami i wątrobowcem,

trochę stare, ale wciąż jeszcze fajne.
Kanalizację wymieniali pionami
i każdy zalany hydraulik

dawał nadzieję, że rury runą, runą, runą
i w krzywej dziurze w ścianie coś się pojawi,
ale nikt nie wiedział co.


 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.