« Ślad
 
386

Obudowa jak wzór metra sześciennego,
poobijana od wędrówek po biurkach.
Monumentalny przycisk „power”,
a obok czarna dziura po kontrolce.
Poniżej stacja dyskietek Toshiba Centralna,
z peronem, który mógłby połknąć
rentgenowską kliszę. Skąd się tu wziąłeś
na naszym śmietniku – mózgu elektronowy,
pierworodny IBM-u?

To były czasy: chłopaki z osiedla wskakiwali
w gajery prezesów. Wszystkie granice
były zielone jak liście kapusty.
Dziarsko porastał chwastami przemysł,
dając tlen inwestycjom. Mnożyły się
a później oscylowały konta. A on to wszystko
ustawiał równiutko w kolumny
i sumował. Na twardym dysku
ma każde z tamtych zer.

Monitor kaput. Koty porwały myszkę.
Przyciski klawiatury chrzęszczą
pod butami menela. Umiera w nas niesforny
hardware i tylko procesor wciąż się broni
jak prorok w górskim gnieździe:
wielkie liczby są czasem mniejsze
od liczb najmniejszych;
wszystkie liczby są piękne
i przynoszą szczęście.
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.