« Ślad
Ludzie z reklam
Skąd przybyli między te betonowe opłotki?
Pewnie z nieba. Komórka odzywa się
jak egzotyczny ptak. Wenus posyła w dal
natchniony uśmiech, przepełniona szczęściem.
Ale najbardziej cieszą ich zwykłe rzeczy:
podpaski, zupy z torebek, tanie auta.
Apollo jednym gestem pozbywa się kataru,
przez odmienione nagle miasto
idzie radosna procesja.
Wąchają pranie w jasnym uniesieniu,
biorą łyk kawy i robią wielkie halo.
Wszystko jest nowe i lepsze
niż było zaledwie wczoraj...
Jak szybko i jak świetnie!
I wciąż chce się więcej!
To ich zapamiętanie, z jakim pożądają
świata, do ciemnego ziarna bólu,
aż huczą w ekstazie zmysły.
I jak ich ranią zimne spojrzenia
tych, którym krzywe dni
spełzły w gryzącym pocie,
z nieświeżym oddechem.