« Ślad
 
Maszyna licząca Triumphator

Blaszana warga pulpitu
lśni się do gumowych nóżek.
Zgrzytają zęby suwaków,
lecz z mnożenia nici:
gdy zakręcić korbką
w wizjerze zadymka zer.

Jej kaprysy primadonny,
gdy brylowała pierwszą pięciolatkę
na biurku dyrektora.
Jej gorycz emigrantki,
gdy błąkała się w dziele płac
po wolnorynkową starość.

Co z nią teraz zrobimy?
Niech wraca skąd przyszła,
do dusznej kanciapy na poddaszu...
Tam, gdzie ruda księgowa
nalicza premie przodownikom,
radosna jak młody Engels.
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.