« Ślad
Nowowiejska. Koniec lata
Betonowe płyty
pośród zgniecionych arkuszy blachy,
na wprost okna śmietnik,
w tle, ku pokrzepieni serc – huśtawka;
nie takie cuda na kiju mogły się przytrafić,
trzeba więc znosić ich widok bez skargi
jak pianę w kącikach czyichś ust;
miała być nieobjęta całość, ale to było dawno;
teraz grupka dzieci biegnie łysym polem,
wiatr mota smycz wokół sterczącego pręta;
zamykają się oczy, daleko terkocze kombajn;
niemota.
(Świat dla opornych, 1997)