Na pierwszym planie występuje ruch,
dalej jest błękit, granica widoczności.
Dokładniej mówiąc, tuż przed nosem
śmiga ptasi punkt,
rozćwierkany, na wskroś wróbli.
Pod kątem, ba, z piruetem,
mija skwerek i znika.
I co? Piękne to było, prawda?
Choć natychmiast zjawia się bezruch,
jednak zostaje pamięć –
niedługo to trwa, ale zawsze:
wróbel sfrunął z dachu kiosku
i zawrócił komuś w obolałej głowie.
Ze wszystkich istot na świecie
wybrał tego kogoś.
Ze wszystkich istot na świecie
tylko ten ktoś został wybrany.
Stoi teraz na ławce,
śpiewa na całe ochrypłe gardło
i wymachuje marynarką.
Tańczy.
(Tovoli, 2000)