« Ślad
Podróż do wnętrza ziemi
Używałeś zwykłego proszku i nie wiedzieć czemu
Rzeczywistość straciła kolory i kształty?
Nierozważnie sięgałeś po szampon bez odżywki,
Aż wysiadła ci wątroba i cała śmiertelna reszta?
Jedynym wyjściem jest wrócić do ogrodu
Po łuku elektrycznym rozpiętym
Nad tym i tamtym światem,
Przez tunel do wnętrza Ziemi,
Lekko jak spóźniony pan Słowik,
Bezpiecznie jak stoi na stacji lokomotywa.
Słyszysz? W Dzień Zwycięstwa gra nad rzeką
Orkiestra strażacka, szeleszczą suknie w groszki.
Przy końcu ścieżki jest furtka z haczykiem. To tędy.
Pięć złotych z rybakiem plami spoconą dłoń;
Pani doktor daje się prawdziwą kawę,
Bo nieprawdziwej pani doktor nie lubi;
Najlepszy program jest z tyłu telewizora,
Gdzie lampy mrugają jak fantastyczne miasto -
Niewiele tego, czy aby wystarczy?
Nie ma obawy, wystarczy po dziurki w nosie,
Do zakichanej śmierci, z popielnika na Wojtusia.
Trzeba iść po łuku jak linoskoczek nad przepaścią,
Milimetr po milimetrze, przez zgliszcza obrazów,
Mdły zapach pudru, strach przed zastrzykami,
Spotkał katar Katarzynę - a-psik.
Ślimak na liściu sałaty wystawia rogi,
Dam ci sera na pierogi, a jakże, będziesz tłusty;
Przed altaną ojciec z sąsiadem piją piwo -
Raz mają twarze filmowych amantów,
Raz starców zjedzone przed kurz.
A obłoki - czy wewnątrz Ziemi są obłoki?
Pewnie, że są: purpurowe o zachodzie,
Bladożółte w upał bez cienia wiatru,
Postrzępione, pionowe, nieobecne.
Bywa też zachmurzenie całkowite,
To samo, które kłębiło się nad Grzesiem,
Kiedy wrzucał, proszę cioci, list do skrzynki.
Wyjście jest proste: trzeba wrócić do ogrodu;
Już zaklepane - łuk elektryczny i tunel;
Idzie niebo ciemną nocą, a ja jestem Tomasz Trąbalski,
Palec pod budkę.
(Świat dla opornych, 1997)