« Ślad
 
Widok

Okno wychodzi na zachód, więc wiosną słońce
zjawia się w nim jak teraz, wczesnym popołudniem.
W dole na żużlowym boisku ma miejsce ostry faul.
Zwabiony przekleństwami właściciel czarnych lakierków
wypełza z francuzem w zębach spod wychuchanej syrenki.
Ach, to dla niego Karolina z szóstej A
robi na trzepaku koziołka bez trzymanki.
Za nimi ulica lśni jak po deszczu.
Kwitną białe bzy przed sąsiednim blokiem.

Minęło czyjeś życie, a widok dalej trwa –
jest może nawet bardziej widokowy.
Nie straszne mu mroczki ani krwawe pręgi.
Do wielkiej płyty mu bez tych rogowych okularów.

Jakby go ożywiało coś więcej niż wzrok.
Jakby go uskrzydlały postępy nicości.

Zapatrzony w siebie widzi wyraźnie.
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.