« Ślad
 
Wolna chata

Takie miała wzięcie, a teraz ani widu.
Trzy pokoje zanoszą się na przemian dniem i nocą.
- Pijemy Sangrię, czy od razu idziemy do łóżka?
- Puść najpierw „Autobiografię”, albo nie, „Przeżyj to sam”.

Podkręcamy trzask płyty i lecą nam okna.
Przeżyliśmy już wszystko, sami, do samego końca.
Na końcu jest ściana, a za nią bezkresne instalacje.
Nic tylko strzelić sobie w łeb z piecyka gazowego.

Gdzie są jej boazerie, słomianki, włochacze?
Nie będzie dziś imprezy? Nie zawita milicja?
Nieszczęsne miniówy, żałosne skórzane śledzie.
Wapno też poszło do piachu. Wszyscy jesteśmy wolni.

 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.