« Ślad
 
Z Krótkiej

Aż wreszcie trafił na zupełne bezsłowie.
Wszystko już było: import, eksport, hurt i detal.
Chudy język zapędza go w Krótką, pod monopolowy,
za którym straszy kanciasta hałda osiedla.

Tam, gdzie jest przedszkole, była kiedyś poczta,
a tam, gdzie poczta, mięsny, choć wszystko się zaciera.
Jedne tory rozebrano, drugie dziczeją w ostach.
Śmietnik ma daszek i wiatr nie moknie grzebiąc w papierach.

Od nocy bledną bloki - wszyscy są martwi,
gdy harpun Jedynki uderza w hymn i przestaje świecić.
A może tak: świat pęka jak warstwa brudu albo farby
i nieme słowo trafia na krótko do sedna rzeczy.
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.