« Inne historie
 
Ferie

Niegdysiejszy śnieg był jednak bielszy,

mniej oszukany,

taki z jajami.

 

Ale rzadko się go widziało podczas ferii –

biały druh był artystą

i nie leciał na komercję.

               

Zresztą ferie nie miały rozkładu jazdy

i zaczynały się od czapki-rogatywki.

Przychodził biały niedźwiedź,

 

gwizdał w milicyjny gwizdek

i nasza drużyna biegła w prysiudach

na sanki po zaminowanej trawie.

 

Po południu  nastawało popołudnie.

Był ping-pong na stoliku do kawy.

Sklejanie ping-ponga. Skończył się klej.

 

Kak żdał dożdż my igrali

w szachmaty, w „Eurobiznes”,

w durnia na szklanki wody.

 

Patrzyliśmy za okno

na bałwana, który tak wychudł, że upadł

i mocno śpi w kącie pod blokiem.


 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.