« Inne historie
 
Historia tego wiersza

Poeci w dawnych okresach literackich

mieli sympatyczniejsze życie twórcze,

bo prawie nikt nie umiał czytać

i nie było googla, więc każdy pożyczał

od sztywnych kolegów to i owo,

dlatego też z wierszy często zionęło kaplicą…

 

Metafora była przywilejem biskupa,

sonet uważano za formę spłaty kredytu,

zaś oda leczyła każdą wstydliwą chorobę

najjaśniejszego…

                             Pisało się głównie o mądrości

swych niezbyt okrzesanych sponsorów

oraz o pięknie ich skrytych za woalką żon.

Z innych ważnych tematów należy wymienić

upadek cywilizacji na skutek wyrzucenia

przez okno fortepianu.

                                      Jedno „Widzenie księdza”

na rok i człowiek miał wczasy: sączył winko

w pejzażu sielskiej doliny i leniwie rozgniatał

pchły od Barbarki czy innej Danusi.

Wieczorem wsiadał na ukochanego gniadosza

i objeżdżał swe włości, a później szedł na ustawkę

albo poczytać Biblię…

                                      Albo poczytać Biblię.

I tak mijały epoki. Władcy skakali z cokołów,

wyły lotnicze syreny, lud przesiadał się

z furmanek do volkswagenów – a wers

raz napisany wędrował od pióra do pióra,

kap kap z pergaminu na ekran iPada:           

 

żegnaj, Egipcie, Grecjo, żegnaj, Rzymie!

Mogę dla Ciebie tylko czarną świeczką zapłonąć,

z podziemnych bowiem ciemności nawet i Diana

nie zdoła uwolnić Hippolita.


 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.