Coś
wielkiego, jasnego, wypełnia nastak
bardzo, że przebijamy głową chmury,jak
pierwszomajowy balon. Deszczyk robi kap kapi
wszystkich roztkliwia każda musza kupka:
znaleziony
sznurek, czy dziura na ścieżceprzed
domem, gdzie bawi się listonosz.Tęcza
szeleści w leszczynie, gdy Cyrylpuszcza
latawca. Ani się horyzont nie obejrzy
i
już nas porywa rowerek, przez rozczochranepokrzywy,
w dorosłej osobności.Kopce
opadłych śliwek buzują przy ścieżce,a
pod drucianym płotem świecą pierwsze astry.
A
kapusta? A pomidory? Co tu roboty!Jutro
pójdziemy na gruszki, do sadu za CPN-em.Jesień
się zacznie nagle, dymem pierwszego ogniska:płonąca
syrenka, a w niej uwięziony pies.
Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.