« Inne historie
 
Reksio i przyjaciele

Coś wielkiego, jasnego, wypełnia nas
tak bardzo, że przebijamy głową chmury,
jak pierwszomajowy balon. Deszczyk robi kap kap
i wszystkich roztkliwia każda musza kupka:

znaleziony sznurek, czy dziura na ścieżce
przed domem, gdzie bawi się listonosz.
Tęcza szeleści w leszczynie, gdy Cyryl
puszcza latawca. Ani się horyzont nie obejrzy

i już nas porywa rowerek, przez rozczochrane
pokrzywy, w dorosłej osobności.
Kopce opadłych śliwek buzują przy ścieżce,
a pod drucianym płotem świecą pierwsze astry.

A kapusta? A pomidory? Co tu roboty!
Jutro pójdziemy na gruszki, do sadu za CPN-em.
Jesień się zacznie nagle, dymem pierwszego ogniska:
płonąca syrenka, a w niej uwięziony pies.



 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.