« Ślad
 
Diarhoea

Groźnie było, lecz zdążył... Już po wszystkim szpera w stosie
Zwilgłych gazet: Żyj na max – wąchaj Dosię...
Wojna w Bośni... Papież zatruł się zjełczałym masłem...
Spod niego wyciąga worek drewnianych żabek i opasłe

Tomisko, nie wiadomo przez kogo, kiedy i na co
Tu przytargane. Odkurza je, po czym zmęczony tą pracą
Rozprostowuje nogi i czyta: Ale, ale kapitanie,
Przerwał Robak, i cóż się tedy z nami stanie...

Kran nad umywalką wydaje stłumione jęki.
Much startuje z szarego sufitu i miękkim
Łukiem okrąża butelkę płynu do kąpieli.
Wsłuchuje się w szum swojego serca, płuc i jelit,

I czy właśnie nie teraz jest najpełniej, najwyraźniej,
Najboleśniej sobą, bez gęby, maski, rozdarcia jaźni
Na duszę i ciało? Jedno siedemdziesiąt kilo kości,
Mięsa i krwi. Jedno dwadzieścia siedem lat świadomości.

(Świat dla opornych, 1997)
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.