« Ślad
 
Macinkiewic idzie ulicą Milwaukee

Adamowi Lizakowskiemu

Macinkiewic idzie
Ulicą Milwaukee.

Mija sklepiki,
Pijane bary,
Agencje niewolników.

Mija kobietę,
Która poprawia makijaż
W otwartych drzwiach białego cadillacka.

Mija młodzieńców w skórzanych kurtkach,
Którzy chcą mu sprzedać
Połamaną parasolkę.

Mija roznegliżowanego jegomościa,
Który drzemie na ławce
Z kokainową poduszką pod głową.

Ulica Milwakee
Nie różni się wiele
Od innych ulic w tym mieście.

Mimo to Macinkiewic
Nie może oprzeć się wrażeniu,
Że idzie pokładem
Tonącej korwety.

Neonowe reklamy
Błyskają złowróżbnie jak ognie Świętego Elma.

Kable elektryczne na słupach
Świszczą jak pękające wanty.

Płachty gazet
Łopoczą jak potargane żagle.

Na chodnik wlewają się z łoskotem
Spienione fale.

Członkowie załogi
Chwytają kapoki, deski, tekturowe pudła,
Wyskakują za burtę,
Znikają w czarnej kipieli.

Macinkiewic szamocze się przy kikucie masztu,
Oplątany takielunkiem.

Ale nie opuściłby pokładu,
Nawet gdyby mógł.

(Świat dla opornych, 1997)
 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.