« Ślad
 
Przesłanie pana Propera

Jedwabista skóra, mój słodki brudasku,
wymaga od nas maksimum wysiłku,
a plamy z czekolady nie zejdą nigdy –
co więc mamusia miała zrobić
z tymi spodenkami, koszulką, krawatem
i męską resztą ciśniętą na łóżko,
kiedy tatuś właśnie wracał z delegacji?

Kochanie, oddałabym Ci wszystko,
dlatego nie pytaj, jak trafiłeś do ciemnego kresu.
Ani co było pierwsze: namiot z psich skór,
gdzie łupano kamienie, czy gałąź
wystrugana, aby pogonić sąsiada,
bo znowu majstrował przy totemie.
Jedno jest pewne, jesteś tu, pośród fabryk
żarówek i kineskopów świecących długo
po zbombardowaniu miasta, które ponoć
ukrywało rebeliantów. Odmechacony,
intensywnie owocowy, ale czy było warto?

Krzepnie krew, a jesienią
drogie Omo krzepi za mniej,
i nie ma na to rady, dzielny poruczniku;
można jedynie chrupać neoangin
albo myć pół główki w zwykłym szamponie,
pół w śpiewnym nurcie Missouri,
między jednym a drugim
obrotem luny, w tej najpiękniejszej chwili poranka.

Tedy nie próbuj wracać do groty początku,
skąd przyszli tamci, Święty Mikołaju.
Powtarzaj dalekie imiona Ariel, Polo, Benetton,
aby pamięć stała się jeszcze bielsza;
zabijaj zarazki i zabezpiecz przyszłość,
a wysłańcy bogów nagrodzą cię
bombową wiadomością:
w godzinie twojej śmierci – zdrapka,
ponadto, wow!, wkrótce znajdziesz się w kinach!

Co, zdziwiony? Siądźże już i nie becz,
pierdoło saska, Franz woli brunetów,
przeżycie gwarantowane.

(Świat dla opornych, 1997)

 

Niniejsza strona zawiera działa literackie, będące wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieńtwo do istniejących osób i zdarzeń - użycie imion i nazwisk, czy szczegóły opisywanych sytuacji - jest niezamierzone i przypadkowe.