To umie najlepiej:
przyjść i pokonać.
Niech by to była
gwarna kawiarnia
z widokiem na lipcową noc.
Mokry śnieg
i spękany asfalt
skaczą do oczu.
Z siatką kamieni w ręce
idzie się zrytym deptakiem
tak długo, aż nie wiadomo,
po co komu taki sen.
– A niech cię skręcą remonty.
– Niech cię dopadnie wąskość
jak ogon jamnika.
– Niech cię ściśnie wieńcówka.